<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Różaniec - modlitwa zawierzenia... &#187; Artykuły</title>
	<atom:link href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/category/pl/artykuly/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl</link>
	<description>dawniej rosary.katolik.pl</description>
	<lastBuildDate>Mon, 10 May 2010 19:54:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Pascha Jana Pawła II</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/pascha-jana-pawla-ii/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/pascha-jana-pawla-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 31 Mar 2010 17:35:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=585</guid>
		<description><![CDATA[Jan Paweł  II z krzyżem Mistrza przemierzał  świat – niósł go jak sztandar, błogosławiąc miliony. W Wielki Piątek przytulił się  do niego, szukając siły… Wkrótce odszedł do Pana. ks. Albert Warso Przełom marca i kwietnia przywołuje w pamięci przeżycia sprzed pięciu lat, gdy Jan Paweł II wracał  do domu Ojca. Kościół świętował wtedy Paschę. W Wielki Piątek Papież przytulił się do Krzyża –  w nim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-family: Times; font-size: small;"><em>J</em></span><em>an Paweł  II z krzyżem Mistrza przemierzał  świat – niósł go jak sztandar, błogosławiąc miliony. W Wielki Piątek przytulił się  do niego, szukając siły… Wkrótce odszedł do Pana.</em></p>
<p>ks. Albert Warso</p>
<p>Przełom marca i kwietnia przywołuje w pamięci przeżycia sprzed pięciu lat, gdy Jan Paweł II wracał  do domu Ojca. Kościół świętował wtedy Paschę. W Wielki Piątek Papież przytulił się do Krzyża –  w nim szukając siły i dając nam przykład. Potem widzieliśmy Piotra, który z okna błogosławił, ale nie mógł już nic powiedzieć… W swym testamencie Wielki Papież napisał: „Ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia, czyli Paschy”.</p>
<p><strong>Ostatnie dni Wielkiego Papieża…</strong></p>
<p>Kościół wędrujący po drogach czasu do Pana towarzyszył Janowi Pawłowi II w tym przechodzeniu. „Kościół modlił się za Piotra nieustannie do Boga” (por. Dz 12, 5). Plac św. Piotra wypełniały tłumy ludzi wpatrujących się  z nadzieją w papieskie okna, przesuwających w palcach paciorki różańca. Ludzie dostrzegali w sobie ogromne pokłady dobra… Kościoły zapełniały się tymi, którzy odczuwali potrzebę towarzyszenia Papieżowi. Wrogowie wyciągali do siebie ręce na znak pojednania. Piłkarze przerwali mecz i z płaczem schodzili z murawy stadionu. Wielu czuło konieczność nawrócenia i powrotu do Boga… A na Wzgórzu Watykańskim blask gromnicy rozświetlał pokój Piotra.</p>
<p><strong>…który powracał do Pana</strong></p>
<p>Powracał podobnie jak tamten pierwszy Papież, którego Paschę przedstawił Henryk Sienkiewicz: „Jakoż tak było. Rybak, zwykle pokorny i pochylony, szedł teraz wyprostowany (…). Nigdy nie widziano w postawie jego tyle majestatu. Zdawać by się mogło, iż to monarcha posuwa się, otoczony przez lud i żołnierzy. Ze wszystkich stron podniosły się głosy: «Oto Piotr odchodzi do Pana». Wszyscy jakby zapomnieli, że czeka go (…) śmierć. (…) Po drodze ludzie zatrzymywali się ze zdziwieniem na widok tego starca, wyznawcy zaś, kładąc im ręce na ramiona, mówili spokojnymi głosami: «Patrzcie, jako umiera sprawiedliwy, który znał Chrystusa i opowiadał miłość na świecie». A owi wpadali w zadumę, po czym odchodzili, mówiąc sobie: «Zaprawdę, ten nie mógł być niesprawiedliwy!». (…) Piotr słuchał ich i twarz jaśniała mu coraz większą radością, albowiem wzrok jego zaledwie mógł ogarnąć owe tysiące wyznawców. Czuł, że dzieła dokonał, i wiedział już, że ta Prawda, którą całe życie opowiadał, zaleje wszystko jak fala i że nic już powstrzymać jej nie zdoła” (Quo vadis, rozdz. LXXI). Modlitwy Piotra i czuwających przy jego łożu potęgowały się w sercach obecnych na placu i modlących się na całym świecie. Aż nadszedł moment przejścia „z życia do Życia”, „gdy nasz umiłowany Ojciec Święty Jan Paweł II powrócił do Domu Ojca”.</p>
<p>Przywołanie tamtych chwil jest w pełni uzasadnione, gdyż autor Listu do Hebrajczyków daje wyraźną  wskazówkę: „Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę!” (13, 7).</p>
<p><strong>…to nauka życia</strong></p>
<p>Jan Paweł II z krzyżem Mistrza przemierzał świat – niósł go jak sztandar, wznosił  go w górę, błogosławiąc miliony, a z biegiem lat coraz bardziej wspierał się na nim. Rozumiał dobrze potęgę  krzyża i żył mocą Eucharystii. Wielokrotnie słyszał wołanie: „Zostań z nami!”, więc w tamtym ostatnim roku swej ziemskiej posługi dał Kościołowi Rok Eucharystii i wyznaczył hasło: „Zostań z nami, Panie”. Tak po prostu skierował naszą uwagę na Pana obecnego w Eucharystii, który jest ze swym Kościołem „aż do skończenia świata” (Mt 28, 20). Swe życie i posługiwanie zawierzył Matce Bożej. Jej zawdzięczał ocalenie w dniu zamachu. Wielokrotnie można było odnieść wrażenie, że klęcząc przed Jej wizerunkiem, wprost jakby wtulał się w Jej ramiona. O tej miłości mówił krótko: Totus Tuus. Jego ulubioną modlitwą był różaniec, przy nim odpoczywał. Wręczał go tym, którzy go odwiedzali, a wszystkich zachęcał: „Weźcie znów ufnie do rąk koronkę różańca” (List apostolski Rosarium Virginis Mariae, nr 43).</p>
<p><strong>…wiarą Kościoła</strong></p>
<p>Od początku pontyfikatu wołał  z mocą: „Nie lękajcie się! Otwórzcie (…) na oścież  drzwi Chrystusowi! (…) Pozwólcie Chrystusowi mówić do człowieka”  (22 X 1978 r.). „Człowieka bowiem nie można do końca zrozumieć  bez Chrystusa. A raczej: człowiek nie może sam siebie do końca zrozumieć bez Chrystusa” (2 VI 1979 r.). Wszystkie więc lata jego długiego pontyfikatu naznaczone były poszukiwaniem człowieka, bo to „człowiek (…) jest pierwszą i podstawową drogą Kościoła” (Encyklika Redemptor hominis, nr 14)! Ukazywał w swym życiu piękno człowieczeństwa – z radościami, troskami i przyjmowanym cierpieniem. Wskazywał też wiele przykładów ludzi świętych i zachęcał: „Nie lękajcie się być świętymi!” (16 VI 1999 r.). W swych ostatnich godzinach opatrzył niezwykłym komentarzem te poszukiwania człowieka: „Szukałem was, a teraz wy przyszliście do mnie…”. Rozpamiętując koniec jego życia, naśladujmy jego wiarę. Jest to wiara Kościoła, który utwierdzał (por. Łk 22, 32) i któremu dziś błogosławi z okna domu Ojca.</p>
<p><em>Autor jest pracownikiem Kongregacji Nauki Wiary w Watykanie.</em></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-577" title="R-okladka-IV-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/03/R-okladka-IV-2010.gif" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O “Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,</p>
<p style="text-align: center;">księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić</p>
<p style="text-align: center;">w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20</p>
<p style="text-align: center;">tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl</p>
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/pascha-jana-pawla-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zmartwychwstanie Pana Jezusa</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zmartwychwstanie-pana-jezusa/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zmartwychwstanie-pana-jezusa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Mar 2010 17:33:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=581</guid>
		<description><![CDATA[o. Łukasz Przybyło CMF Wszyscy wierzymy w to, że Pan Jezus zmartwychwstał. Bardzo łatwo to powiedzieć. Przyzwyczailiśmy się  do tych słów od dzieciństwa. Niestety, nie budzą one w nas wielkiego entuzjazmu, radości i zachwytu. To tak, jakby oglądać wiele razy ten sam film, znając szczęśliwe zakończenie. Wydaje się nam naturalne, że dobro zwycięża. A jednak tamto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>o. Łukasz Przybyło CMF</p>
<p>Wszyscy wierzymy w to, że Pan Jezus zmartwychwstał. Bardzo łatwo to powiedzieć. Przyzwyczailiśmy się  do tych słów od dzieciństwa. Niestety, nie budzą one w nas wielkiego entuzjazmu, radości i zachwytu. To tak, jakby oglądać wiele razy ten sam film, znając szczęśliwe zakończenie. Wydaje się nam naturalne, że dobro zwycięża. A jednak tamto wydarzenie było bardzo trudne i dramatyczne. Maryja oraz inne kobiety przeżyły ten dramat. One widziały śmierć, widziały krew. Również Jan stał pod krzyżem i patrzył, jak przebito serce Pana Jezusa i jak wypłynęły krew i woda – dowód Jego śmierci. Dla nich kolejne godziny i dni były rozpamiętywaniem tego, co najstraszniejsze – wciąż żyli w ciemności, która zabrała im Mistrza. Dlatego wiadomość, że ich Pan żyje, była trudna do przyjęcia. Uczniowie poważnie potraktowali Jego śmierć, naprawdę przeżywali samotność i smutek; cierpieli, ponieważ Go opuścili, zawiedli, nawet zdradzili. Te myśli<br />
i uczucia wypełniały ich serca. Jakże więc mieli tak po prostu uwierzyć, że na próżno cierpią? Zbyt dobrze wiedzieli o śmierci. Zmartwychwstanie to szok, całkowite zaskoczenie. Zrozumiała jest reakcja Tomasza: „Jeśli nie zobaczę, nie uwierzę”. Uczniowie kierowali się rozumem, tym, co widzieli i słyszeli. Ale Jezus mówi o błogosławionych, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wskazuje w ten sposób na inną postawę w przeżywaniu tragedii. Maryja wierzyła mocno, że Jej Syn poradzi sobie z brakiem wina w Kanie. Maryja znała Jezusa lepiej niż ktokolwiek inny – całe życie była przecież obok Niego – wiedziała zatem, że jeśli mówił o zmartwychwstaniu, to może tego dokonać. Ona z pewnością uwierzyła, choć nie widziała.</p>
<p>Co to dla nas znaczy? Nasze życiowe problemy czy tragedie możemy traktować jak uczniowie, ale wtedy częstokroć pozostaje jedynie narzekanie. Maryja ukazuje inną drogę: można wierzyć w moc Boga i ufnie oczekiwać szczęśliwego zakończenia. Cokolwiek nas spotka, wierzyć mocno, że to właśnie Bóg sprawi, abyśmy byli szczęśliwi w wierze. Maryjo, pomóż nam uwierzyć, że Bóg widzi o wiele dalej; że ma moc pokonać wszelkie problemy; że pragnie naszego dobra i szczęścia. A jeśli widzimy, że wciąż jeszcze nie nadeszła godzina Jego działania – wtedy Ty, Matko, módl się i wstawiaj za nami.</p>
<p><strong>Warunki nabożeństwa:</strong></p>
<p>Przez 5 pierwszych sobót miesiąca –  z intencją wynagrodzenia za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi – należy:</p>
<p>1. przystąpić do spowiedzi (można kilka dni przed pierwszą sobotą);</p>
<p>2. przyjąć Komunię świętą;</p>
<p>3. odmówić część różańca;</p>
<p>4. przez 15 minut towarzyszyć Maryi, rozmyślając nad tajemnicami różańcowymi (jedną lub kilkoma).</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-577" title="R-okladka-IV-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/03/R-okladka-IV-2010.gif" alt="" /></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O “Różaniec” pytaj w sklepach sieci EMPiK,</p>
<p style="text-align: center;">księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić</p>
<p style="text-align: center;">w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20</p>
<p style="text-align: center;">tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl</p>
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zmartwychwstanie-pana-jezusa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie za życie</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zycie-za-zycie/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zycie-za-zycie/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 07 Mar 2010 13:23:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=562</guid>
		<description><![CDATA[s. M. Wioletta Ostrowska CSL Długo czekali na upragnione dziecko. Wraz z tym wielkim darem od Pana Boga w życiu Basi i Michała Paradowskich pojawiła się  bolesna próba. Był nią  nowotwór złośliwy. Byli szczęśliwym małżeństwem – od 2000 roku. Cierpieli jednak z powodu braku dzieci. Zapisali się nawet na kurs adopcyjny. Wcześniej pojechali do Rzymu, by [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;">s. M. Wioletta Ostrowska CSL</p>
<p>Długo czekali na upragnione dziecko. Wraz z tym wielkim darem od Pana Boga w życiu Basi i Michała Paradowskich pojawiła się  bolesna próba. Był nią  nowotwór złośliwy.</p>
<p>Byli szczęśliwym małżeństwem – od 2000 roku. Cierpieli jednak z powodu braku dzieci. Zapisali się nawet na kurs adopcyjny. Wcześniej pojechali do Rzymu, by tam, przy grobie papieża bł. Jana XXIII, prosić o dar potomstwa. I stało się! Pięć lat po ślubie poczęło się ich upragnione dziecko – syn.</p>
<p><strong>Radość połączona z ofiarą</strong></p>
<p>Michał się śmieje, że Mateusz jest rzymianinem, bo „przywieźli” go właśnie z Rzymu…  To była wielka radość dla wszystkich, gdy w grudniu podzielili się  tą cudowną wiadomością z rodziną i znajomymi. „Mateuszku mój, (…) to była najszczęśliwsza chwila w życiu. Świadomość, że mam Cię pod sercem…” – napisała Basia w pierwszym liście do swego synka.</p>
<p>Niestety, wkrótce radość została przyćmiona, przybrała inne barwy… Nie zmniejszyła się  jednak miłość Basi i Michała do dziecka, na które tak długo czekali. Przeciwnie – spotęgowała się jeszcze. W czwartym miesiącu ciąży Basia nagle źle się poczuła. Trafiła do szpitala, gdzie została poddana szczegółowym badaniom. Diagnoza brzmiała: ziarnica złośliwa, czyli rak węzłów chłonnych. A do tego nieustępliwe stanowisko lekarza: „Możemy leczyć tylko matkę”, powtarzane mimo ich próśb o ratowanie dziecka.</p>
<p>Na podjęcie decyzji małżonkowie mieli dwa dni. Wspierani przez modlitwę wielu przyjaciół, znajomych i nieznajomych – poproszonych o udział w tej modlitewnej sztafecie – znaleźli panią doktor, która podjęła się leczenia Basi z dzieckiem. „Kochany Mateuszku, jak ja się o Ciebie wtedy bałam…” – napisała Basia o tamtych trudnych dniach. Zawierzenie małżonków okazało się błogosławione w skutkach. 28 czerwca 2005 r. cieszyli się z narodzin zdrowego Mateuszka.</p>
<p><strong>Miłość ponad wszystko</strong></p>
<p>Basia, nieustannie poddawana leczeniu, dzielnie znosiła wszystkie cierpienia i przeciwności. Mimo braku sił  – jak wspomina jej matka – chciała wszystko sama robić przy dziecku. Wbrew chorobie starała się żyć normalnie, miała z Michałem plany na przyszłość. Dużo się modliła – odmawiała różaniec nawet wtedy, gdy miała w gardle rurki od respiratora. „Otwarta na Boga, dała się poprowadzić” – tak wspomina swoją przyjaciółkę Tonia Jękot. Michał mówi, że Basia zawsze chciała iść do przodu… I rzeczywiście szybko biegła do mety. Do wypełnienia ofiary miłości przygotowywali się wspólnie. Bez narzekania i rozczulania się nad sobą każdego dnia walczyli z chorobą… Aż do uroczystości świętych Apostołów Piotra i Pawła – 29 czerwca 2007 r. Był to dzień po drugich urodzinach Mateuszka. Dwa dni po śmierci żony Michał napisał pierwszy list do swojego syna: „Miłość nigdy nie umiera, nie zniszczy jej czas, odległość ani nawet śmierć…”.</p>
<p><strong>Postawa godna naśladowania</strong></p>
<p>Historia wzruszająca, skłaniająca do refleksji. Godną podziwu była wielka, bezinteresowna miłość, wypływająca z żywej wiary małżonków. Basi – która mimo strasznych cierpień fizycznych troskliwie opiekowała się  upragnionym synkiem; pisała do niego listy, bo wiedziała, że kiedy jej już nie będzie, one pozostaną; tłumaczyła mężowi, jak ma wychowywać ich dziecko, prosiła, by często chodził z nim do kościoła, by uczył je żywego i częstego kontaktu z Panem Bogiem; snuła plany na przyszłość. I Michała – który każdego dnia choroby żony był przy niej, wspierał ją – świadomy, że nowotwór może nie ustąpić, trwał przepełniony wiarą i nadzieją oraz otwarty na wolę Bożą. To wspaniałe świadectwo odnalezienia sensu życia w miłości aż do końca możemy zobaczyć w filmie dokumentalnym Macieja Bodasińskiego i Leszka Dokowicza pt. Basia (w internecie na stronie: <a  href="http://www.filmobasi.pl/" target="_blank">www.filmobasi.pl</a>, także na naszej: <a  href="http://www.rozaniec.eu/" target="_blank">www.rozaniec.eu</a>) . Został on całkowicie sfinansowany przez internautów. Muzykę do filmu napisał Michał Lorenc. Serdecznie polecamy!</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/02/R-okladka-III-2010-1.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-562" title="R-okladka-III-2010-1"><img class="aligncenter size-full wp-image-555" title="R-okladka-III-2010-1" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/02/R-okladka-III-2010-1.gif" alt="" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
<a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/zycie-za-zycie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dawid – mistrz modlitwy uwielbienia</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/dawid-%e2%80%93-mistrz-modlitwy-uwielbienia/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/dawid-%e2%80%93-mistrz-modlitwy-uwielbienia/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 28 Feb 2010 13:21:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=558</guid>
		<description><![CDATA[ks. Zbigniew Sobolewski Dawid jest jedną  z najwspanialszych postaci Starego Testamentu. To władca, który zapewnił  swemu królestwu stabilność i dobrobyt, dzielny wojownik i strateg, szlachetny przyjaciel, a przede wszystkim człowiek z krwi i kości, który w swoim życiu doświadczył i dobra, i zła. Wznosił się na wyżyny świętości. Upadał na niziny grzechu. Powracał do Boga drogami szczerego żalu. Dawid [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: right;">ks. Zbigniew Sobolewski</p>
<p><em>Dawid jest jedną  z najwspanialszych postaci Starego Testamentu. To władca, który zapewnił  swemu królestwu stabilność i dobrobyt, dzielny wojownik i strateg, szlachetny przyjaciel, a przede wszystkim człowiek z krwi i kości, który w swoim życiu doświadczył i dobra, i zła.</em></p>
<p>Wznosił się na wyżyny świętości. Upadał na niziny grzechu. Powracał do Boga drogami szczerego żalu. Dawid jest dla nas nauczycielem modlitwy płynącej z głębokiej miłości do Boga. Jemu przypisuje się autorstwo Księgi Psalmów, która jest uznawana za perłę literatury światowej. My z tej Księgi możemy się uczyć, jak piękna i owocna może być modlitwa.</p>
<p><strong>Arcydzieło pisane sercem</strong></p>
<p>Księga Psalmów jest skarbnicą  wspaniałych, pełnych żaru modlitw. Kościół wykorzystuje je w swojej liturgii i nabożeństwach, aby mówić do Boga i o Bogu słowami nasyconymi blaskiem i wewnętrznym pięknem. Dawid zawarł w nich całe swe serce. Może dlatego są one tak bardzo bliskie również nam. Można w nich znaleźć wszystko, czego doświadcza człowiek: zachwyt Bogiem i podziw dla Jego wspaniałych dzieł, pochwałę Bożych darów, pragnienie szczęścia i niepokój o własną przyszłość… W Psalmach możemy usłyszeć też krzyk rozpaczy, lęku, a nawet strachu o życie w obliczu potężnych wrogów. Dawid pisał także pieśni o charakterze pokutnym, poprzez które oczyszczał swe serce z grzechu słowami prawdziwego żalu.</p>
<p>Wśród 150 Psalmów jest wiele takich, które wielbią naszego Pana i Stwórcę. Dawid doświadczył  bliskości Pana w swoim życiu. Zdawał sobie sprawę z tego, że wszystko zawdzięcza Temu, który z pasterza owiec uczynił go królem i wojownikiem, poetą i mędrcem. Doświadczył miłości Bożej, przebaczenia i miłosierdzia. Niespokojne koleje jego losu pozwoliły mu odkryć, jak wspaniały jest Bóg. Dawid poznawał Boga w Jego działaniu. Kiedy wyznawał: „Pan jest moim pasterzem”, słowami tymi chciał wyrazić swoją wdzięczność. Kiedy wzywał: „Alleluja, chwalcie Pana”, wiedział, że nawet najradośniejsze okrzyki i najgłośniejsze pochwały są zbyt małe, aby wyrazić podziw dla Jego mądrości i mocy.</p>
<p><strong>Modlitwa miła Bogu</strong></p>
<p>„Dawid, natchniony przez Ducha Świętego, jest w Psalmach pierwszym prorokiem modlitwy żydowskiej i chrześcijańskiej” (KKK 2579). Rozmodlony, rozśpiewany król jest dla nas mistrzem modlitwy, która jest miła Bogu. Jego Psalmy, pełne podziwu dla Bożych przymiotów i wspaniałości Bożego działania, możemy uczynić naszą modlitwą. Co więcej: winny one być jej początkiem. Każdą modlitwę trzeba bowiem rozpoczynać od uwielbienia i adoracji Pana Boga. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, aby modląc się, pamiętać o tym, do kogo się zwracamy i kim jest ten, do którego ośmielamy się mówić. Biedą wielu współczesnych ludzi jest to, że zagubili poczucie synowskiej bojaźni wobec Boga. Niektórzy traktują Pana Boga, jakby był ich „kumplem”, kimś „na każde zawołanie”, jednym z nas. Łaskawość Boga nie może być dla nas pretekstem do tego, by próbować Go „poklepywać po plecach”. Psalmy uwielbienia, wychwalające majestat, potęgę i wielkość Boga, pomagają nam uniknąć postawy nonszalancji wobec Niego. Pomagają nam stanąć wobec Boga w postawie szacunku i czci. W postawie adoracji, pokory i całkowitej ufności. „Adoracja jest zasadniczą postawą człowieka, który uznaje się za stworzenie przed swoim Stwórcą. Wysławia wielkość Pana, który nas stworzył (por. Ps 95, 1-6), oraz wszechmoc Zbawiciela, który wyzwala nas od zła. Jest uniżeniem się ducha przed «Królem chwały» (por. Ps 24, 9-10) i pełnym czci milczeniem przed Bogiem, który jest «zawsze większy». Adoracja trzykroć świętego i ponad wszystko godnego miłości Boga napełnia nas pokorą oraz nadaje pewność naszym błaganiom” (KKK 2628). Rozpoczynając modlitwę od uświadomienia sobie majestatu Boga i wyrażenia naszego zachwytu Jego wspaniałością, możemy być pewni, że odnajdziemy właściwe wymiary dla nas i naszego życia. Adoracja Boga chroni nas przed samouwielbieniem, przed pokusą postawienia się w miejsce Boga, przed grzechem pychy, w której wydaje się człowiekowi, że może Panem Bogiem manipulować. Pozwala nam zrozumieć, że modlitwa chrześcijańska nigdy nie może być pouczaniem Boga o tym, jak ma postępować. Nie może być próbą podporządkowania Go sobie i własnym zachciankom. Wielbiąc Boga na początku modlitwy, odkrywamy, że jest ona posłuchaniem, którego On łaskawie nam udziela. Przywilejem, danym nam z miłości. Dlatego dawniej wiele modlitw wspólnotowych zaczynało się od wezwania: „Stańmy w obecności Bożej – wobec Jego majestatu”.</p>
<p><strong>Uwielbienie – czyn sprawiedliwy</strong></p>
<p>Pan Bóg pozwala nam siebie wielbić  nie dlatego, że jest próżny i łasy na ludzkie pochlebstwa, komplementy czy zachwyty. Nie. On nie potrzebuje dla siebie naszej adoracji i czci. Jeśli więc ta modlitwa jest Mu miła i przyzwala na nią, to dlatego, że my możemy odnieść z niej wielkie korzyści duchowe.</p>
<p>Uczmy się od Dawida modlitwy uwielbienia Boga za Jego sprawiedliwość, miłość, dobroć, łaskawość, wielkość, potęgę, delikatność, pragnienie naszego zbawienia, wierność złożonym obietnicom, miłosierdzie i przebaczenie. Katalog przymiotów Bożych, nawet uczyniony pospiesznie i niedokładnie, ukazuje nam, jak wspaniały i dobry jest nasz Bóg. Modlitwa uwielbienia rodzi w duszy radość z tego, że mamy tak wielkiego Ojca. Budzi poczucie dumy. W czasach Dawida rozpowszechnione było wielobóstwo. W świecie współczesnym bałwochwalstwo nie zaginęło całkowicie. Wydaje się niekiedy, że wręcz się odradza, chociaż w nowoczesnych formach. Współcześni poganie zachwycają się wymyślonymi przez siebie bożkami. Wychwalają ich wielkość i korzyści, jakie one im zapewniają. Robią reklamę ich złudnej potędze i przekonują, że tylko one są godne czci. Modlitwa uwielbienia pozwoli nam zwalczyć pokusę pójścia za współczesnymi kultami i wytrwać przy prawdziwym Bogu. A to jest bardzo ważne dla naszego zbawienia.</p>
<p><strong>Pytania do refleksji:</strong></p>
<p>Czy znam przynajmniej niektóre Psalmy uwielbienia Boga?</p>
<p>Jakie Boże przymioty Dawid w nich opiewa?</p>
<p>Czy w centrum mojej modlitwy znajduje się Bóg, czy też</p>
<p>modląc się, skupiam się na sobie?</p>
<p>Za co uwielbiam Boga? Czy i jakie dary oraz łaski dostrzegam</p>
<p>w moim osobistym i rodzinnym życiu?</p>
<p>Co jest najczęstszym tematem mojej modlitwy? O czym z Bogiem</p>
<p>najchętniej rozmawiam?</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/02/R-okladka-III-2010-1.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-558" title="R-okladka-III-2010-1"><img class="aligncenter size-full wp-image-555" title="R-okladka-III-2010-1" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/02/R-okladka-III-2010-1.gif" alt="" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
<a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/dawid-%e2%80%93-mistrz-modlitwy-uwielbienia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak dobrze zacząć Wielki Post?</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/jak-dobrze-zaczac-wielki-post/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/jak-dobrze-zaczac-wielki-post/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Feb 2010 20:57:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=553</guid>
		<description><![CDATA[Ksiądz Tymoteusz I znowu pracowita loretanki zadała mi trudną krzyżówkę: Jak dobrze zacząć Wielki Post? Lubię czas Wielkiego Postu dlatego, że jest fioletowy, wyciszony, pełen zadumy, refleksji, pytań… Ale to trudny czas. Dlaczego? Czy dlatego, że nie wolno jeść mięsa? Nie, to bardzo łatwe. Wolę pstrąga niż schabowego. Pościć to znaczy spróbować, czy umiem sobie odmówić czegoś, co bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ksiądz Tymoteusz</strong></p>
<p>I znowu pracowita loretanki</p>
<p>zadała mi trudną krzyżówkę:</p>
<p>Jak dobrze zacząć Wielki Post?</p>
<p>Lubię czas Wielkiego Postu</p>
<p>dlatego, że jest fioletowy,</p>
<p>wyciszony, pełen zadumy,</p>
<p>refleksji, pytań…</p>
<p>Ale to trudny czas. Dlaczego?</p>
<p>Czy dlatego, że nie wolno jeść mięsa?</p>
<p>Nie, to bardzo łatwe.</p>
<p>Wolę pstrąga niż schabowego.</p>
<p>Pościć to znaczy spróbować,</p>
<p>czy umiem sobie odmówić czegoś,</p>
<p>co bardzo lubię. Nie umiem!</p>
<p>Trzeba więc ćwiczyć.</p>
<p>W języku Kościoła to ćwiczenie</p>
<p>nazywa się ascezą.</p>
<p>Już wiem, że myślisz o tych</p>
<p>ascetach, którzy wyniszczają swoje ciało</p>
<p>aż do anoreksji. Uchowaj Boże!</p>
<p>Prawdziwą ascezę umieją  uprawiać</p>
<p>ludzie mądrzy,</p>
<p>tacy, co potrafią myśleć.</p>
<p>Żeby myśleć, trzeba się wyciszyć.</p>
<p>Zawodowi asceci odchodzą na pustynię.</p>
<p>Nie po to, by uciekać od ludzi,</p>
<p>ale po to, żeby usłyszeć ciszę.</p>
<p>Jak to – usłyszeć ciszę?</p>
<p>Bo gdy człowiek milczy,</p>
<p>to apetyt rośnie – wilczy –  na myślenie.</p>
<p>Trzeba być odważnym,</p>
<p>aby wyjść na pustynię.</p>
<p>Tam jest cisza, słońce, piasek i ja.</p>
<p>I znów.</p>
<p>Nie będę Ci mówił o zawodowych pustelnikach –</p>
<p>uczonych i świętych.</p>
<p>Znam współczesnych pustelników</p>
<p>i ascetów, też wielkich i świętych.</p>
<p>Popatrz na ludzi w uniwersyteckich czytelniach,</p>
<p>w laboratoriach, w pracowniach naukowych.</p>
<p>Tam jest cisza pustyni,</p>
<p>gdzie aż słychać myślenie.</p>
<p>Zobacz sportowców, którzy uprawiają</p>
<p>ascezę z takim zaparciem</p>
<p>i wyrzeczeniem się wszystkiego.</p>
<p>Zobacz muzyków, którzy od najmłodszych lat</p>
<p>ćwiczą jak asceci, tracąc dzieciństwo,</p>
<p>młodość, aby kiedyś zadziwić  świat</p>
<p>swoim sukcesem.</p>
<p>O, jak bardzo trzeba ćwiczyć,</p>
<p>aby zwyciężyć samego siebie,</p>
<p>aby stać się człowiekiem charakteru.</p>
<p>Powiesz mi, to nie dla mnie,</p>
<p>to tylko dla orłów.</p>
<p>Masz rację, ale nie sądzę,</p>
<p>abyś chciał(a) być… ptactwem domowym.</p>
<p>No, nie chcę. Ale jak to zrobić?</p>
<p>Trzeba zacząć ćwiczyć!</p>
<p>Ja też jestem zwykłym parafianinem.</p>
<p>Podziwiam, jak mądrą matką</p>
<p>i nauczycielką jest Kościół.</p>
<p>Od dzieciństwa uczy mnie ćwiczyć,</p>
<p>abym był coraz mądrzejszy i lepszy.</p>
<p>W ciszy Wielkiego Postu</p>
<p>trzeba się więcej modlić.</p>
<p>I znów wracam do pustyni.</p>
<p>Zrób sobie takie dziesięć minut</p>
<p>w ciągu dnia na Twoją modlitwę.</p>
<p>Pacierz to za mało.</p>
<p>Przeczytaj, posłuchaj,</p>
<p>co do Ciebie mówi Bóg.</p>
<p>Wtedy zrodzi się Twoja najpiękniejsza modlitwa.</p>
<p>Tylko wielcy, a prości jak dziecko,</p>
<p>potrafią się modlić.</p>
<p>Ludzie dzicy się nie modlą,</p>
<p>dlatego mówią i robią tyle głupstw.</p>
<p>Przejdź sobie kiedyś, ale sam,</p>
<p>Drogę krzyżową.</p>
<p>Przy którejś stacji spotkasz siebie.</p>
<p>Może się przerazisz,</p>
<p>że jesteś Judaszem, Piłatem, Łotrem,</p>
<p>a może się ucieszysz,</p>
<p>że jesteś Szymonem, Weroniką,</p>
<p>setnikiem, który wyzna:</p>
<p>On naprawdę był Synem Bożym!</p>
<p>Lubię Drogi krzyżowe.</p>
<p>Zawsze się dobrze kończą,</p>
<p>bo spod krzyża widać zmartwychwstanie,</p>
<p>widać lepszy, nowy świat.</p>
<p>Tylko nie zapomnij,</p>
<p>weź Matkę Bożą –  jak Jan,</p>
<p>pod swoją opiekę.</p>
<p>Idź kiedyś na Gorzkie żale.</p>
<p>Eee, to takie dewocyjne nabożeństwo.</p>
<p>Nie mów tak.</p>
<p>To nabożeństwo dla mądrych.</p>
<p>Żebyś słyszał, jak pięknie śpiewali</p>
<p>Gorzkie żale w Łowiczu.</p>
<p>Przyciemnione światła,</p>
<p>kościół pełen ludzi…</p>
<p>A gdy pan Henio intonował</p>
<p>wezwania litanijne:</p>
<p>Jezu, srogim krzyża ciężarem</p>
<p>na kalwaryjskiej drodze zmordowany,</p>
<p>to wszyscy coraz głośniej wołali:</p>
<p>Jezu mój kochany!</p>
<p>A gdy Anka śpiewała:</p>
<p>Obym ja, Matka strapiona,</p>
<p>mogła na swoje ramiona</p>
<p>złożyć krzyż Twój, Synu mój!,</p>
<p>to wielu podczas</p>
<p>Któryś za nas cierpiał rany…</p>
<p>w skrytości ocierało łzy.</p>
<p>Nie wstydź się płakać.</p>
<p>Tylko dobrzy ludzie płaczą.</p>
<p>Złoczyńcy udają twardzieli.</p>
<p>Przeżyj dobrze rekolekcje.</p>
<p>To są lekcje, na których człowiek</p>
<p>uczy się być lepszym.</p>
<p>Musisz się nawrócić.</p>
<p>Zobacz, czy idziesz za Chrystusem</p>
<p>czy inną drogą?</p>
<p>Ta inna prowadzi donikąd.</p>
<p>Nie mów, że rekolekcjonista źle mówi.</p>
<p>Dobrze mówi, tylko Ty źle słuchasz.</p>
<p>Zrób porządnie rachunek sumienia.</p>
<p>Oceń prawdziwie, jaki jesteś.</p>
<p>Na ten widok się rozpłaczesz,</p>
<p>i to właśnie jest żal za grzechy.</p>
<p>Przeżyjesz to co Magdalena.</p>
<p>Nikt cię nie potępił?</p>
<p>Nie, Panie, ale co Ty ze mną zrobisz?</p>
<p>Dziecko, i Ja ciebie nie potępiam.</p>
<p>Idź, a od tej chwili już nie grzesz! (por. J 8, 10-11).</p>
<p>Widzisz, jaką kulturę tolerancji</p>
<p>ma wobec nas mój Pan i Bóg?</p>
<p>Jakże głupio wyglądają ci,</p>
<p>którzy w pochodach krzyczą</p>
<p>o tolerancji i wolności.</p>
<p>Dziecko! Kiedyś Ty był u spowiedzi?</p>
<p>Może dosyć, bo miałem temat krzyżówki:</p>
<p>Jak dobrze zacząć Wielki Post?</p>
<p>To dopiero początek.</p>
<p>Trzeba dobrze zacząć, aby dobrze skończyć.</p>
<p>Nie pytaj mnie, czy w Wielkim Poście</p>
<p>można tańczyć. Można!</p>
<p>Tylko trzeba być zakręconym,</p>
<p>żeby tańczyć wtedy, gdy ktoś w domu umiera.</p>
<p>Nie martw się.</p>
<p>Drogi krzyżowe są krótkie.</p>
<p>Gorzkie żale szybko przeminą,</p>
<p>potem będzie Zmartwychwstanie,</p>
<p>wiosna i radosne Alleluja!</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif"></a><a href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/01/R-okladka-II-2010.gif"><img class="aligncenter size-full wp-image-547" title="R-okladka-II-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/01/R-okladka-II-2010.gif" alt="" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
<a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/jak-dobrze-zaczac-wielki-post/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moje życie w Jego ręku</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/moje-zycie-w-jego-reku/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/moje-zycie-w-jego-reku/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 20:56:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=550</guid>
		<description><![CDATA[Urodziłam się  w Związku Radzieckim. Byłam wychowywana bez Boga. Moja droga do wiary była trudna… Po jakimś  czasie usłyszałam w sercu głos Chrystusa: „Pójdź za Mną!”. s. M. Lena Wyczugżanina CSL Powołanie, a szczególnie powołanie do życia konsekrowanego, jest tajemnicą ukrytą w Sercu Boga. Dlatego też niełatwo opowiedzieć jego historię: można po kolei wymienić wydarzenia, ale tylko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Urodziłam się  w Związku Radzieckim. Byłam wychowywana bez Boga. Moja droga do wiary była trudna… Po jakimś  czasie usłyszałam w sercu głos Chrystusa: „Pójdź za Mną!”.</em></p>
<p><strong>s. M. Lena Wyczugżanina CSL</strong></p>
<p>Powołanie, a szczególnie powołanie do życia konsekrowanego, jest tajemnicą ukrytą w Sercu Boga. Dlatego też niełatwo opowiedzieć jego historię: można po kolei wymienić wydarzenia, ale tylko Pan Bóg wie, dlaczego wszystko właśnie tak się potoczyło.</p>
<p><strong>Dzieciństwo i młodość w ZSRR</strong></p>
<p>Urodziłam się w państwie ateistycznym, w którym za wiarę w Boga prześladowano, a nawet zabijano, w samym centrum imperium bezbożności – w Moskwie. Rodzice do dziś są niewierzący. Kiedyś, przed rewolucją, w rodzinie była wiara – pradziadkowie chodzili do cerkwi. Zachowała się nawet stara ikona – wisiała, schowana w kącie za zasłoną, w pokoju dziadków. Kiedy byłam mała, bardzo lubiłam na nią patrzeć. Dla mnie był to tajemniczy świat, którego nie znałam. Nie byłam ochrzczona we wczesnym dzieciństwie. Mama była w partii, więc nie było mowy, żeby ochrzcić dziecko. Wychowywałam się bez Boga, tak jak większość radzieckich dzieci. Czytałam książki o dobrym Leninie i najlepszym na świecie Kraju Rad. Później czytałam książki o chrześcijanach – wrogach narodu, o wierze – opium dla ludu. Wierzyłam w to wszystko, jak wielu innych. Kiedy upadł Związek Radziecki, w życiu ludzi powstała pustka. Wówczas, niemal od razu, przyszła nie wiadomo skąd taka „moda na wiarę”. Tłumy szły do cerkwi, by się ochrzcić, ale tylko dlatego, że już nie było to zabronione, a nie dlatego, że była wiara w sercu. Ja też zostałam wtedy ochrzczona, razem z moim młodszym bratem. Miałam 12 lat. Ale do cerkwi nikt ze mną nie chodził. To, co było niszczone przez 70 lat, tak szybko się nie odbuduje. Wiem jednak, że już wtedy łaska Boża zaczęła działać w moim sercu.</p>
<p>Życie toczyło się dalej. Zdałam maturę i dostałam się na studia. Kiedy trzeba było wybrać język, którego będę się uczyć, wskazałam polski – sama nie wiem, dlaczego. Po prostu mi się podobał. Teraz widzę w tym rękę Pana i Jego działanie. Na pierwszym roku studiów ciężko zachorowałam. Była to dla mnie trudna próba, ale cierpienie sprawiło, że moje serce otworzyło się na Boga. To było „przygotowanie do wiary”.</p>
<p>Wtedy właśnie moja profesorka od polskiego zaproponowała, żebym wybrała się do Polski z jej znajomymi. Bardzo się ucieszyłam i od razu się zgodziłam. Pojechałam z grupą pielgrzymów z moskiewskiej Katedry Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Kongres Eucharystyczny i spotkanie z Papieżem do Wrocławia. To był rok 1997. Wtedy po raz pierwszy miałam kontakt z katolikami, z księdzem. W drodze uczyłam się modlitw. Pierwszy raz w życiu odmówiłam różaniec. Potem była moja pierwsza Msza święta i pierwsza wizyta w Częstochowie. Następnie Eucharystia z Janem Pawłem II – tysiące ludzi modliło się razem, a ja myślałam: „Jeżeli tylu ludzi modli się wspólnie, to znaczy, że Bóg jest!”.</p>
<p><strong>Usłyszałam głos Chrystusa </strong></p>
<p>Po powrocie do domu zaczęłam chodzić do kościoła. Droga do wiary była trudna: trzeba było zmienić swoje myślenie, życie, były wątpliwości, sprzeciw rodziców i rodziny. Ale trudności umacniają wiarę. Jezus przychodził do mnie w Komunii świętej i dodawał sił. Rok po nawróceniu zadano mi pytanie: „Lena, może byś poszła do klasztoru?”. To pytanie się powtarzało. Pytali księża, parafianie, pytały siostry zakonne. Nie chciałam o tym słyszeć, odrzucałam te myśli, od razu odpowiadałam: „Nie!”. Jednak po jakimś czasie usłyszałam w sercu głos Chrystusa: „Pójdź za Mną!”. Wtedy już wiedziałam, że to jest moja droga.</p>
<p>Do końca studiów pozostały jeszcze trzy lata. To był czas, który dał mi Pan, by umocnić  moją wiarę i wybór. Wtedy też spotkałam siostry loretanki i tak bliski mi charyzmat – głoszenie Chrystusa poprzez słowo drukowane. Właśnie w tym zgromadzeniu Bóg przygotował dla mnie miejsce. Później był ciężki wyjazd z domu, pierwsze kroki w życiu zakonnym… Jezus prowadził mnie swoją ręką. Były też pierwsze śluby zakonne, na których nie było moich rodziców. Do dziś nie rozumieją oni i nie akceptują mojego wyboru. Bardzo się modlę o dar wiary dla nich i ufam, że Pan wysłucha moją modlitwę. Droga powołania jest trudna, lecz piękna. Żeby wytrwać, trzeba ufać Bogu, nie sobie. On da siły, moje życie jest w Jego ręku. Powołanie jest darem, który trzeba przyjąć, albowiem jeśli Bóg daje, to znaczy, że jest to moja droga do życia wiecznego. Powołanie jest także zadaniem. Proszę Pana, by udzielił mi swojej łaski, abym potrafiła je wypełnić.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif"></a><a href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/01/R-okladka-II-2010.gif"><img class="aligncenter size-full wp-image-547" title="R-okladka-II-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2010/01/R-okladka-II-2010.gif" alt="" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma  <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</p>
<p style="text-align: center;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
<a  href="http://www.loretanki.pl/">www.loretanki.pl</a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/moje-zycie-w-jego-reku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Opowieści ze Wschodu</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opowiesci-ze-wschodu/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opowiesci-ze-wschodu/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Dec 2009 11:21:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=528</guid>
		<description><![CDATA[o. Waldemar Meyka OMI Lata wojny, rozłąka, trudne decyzje, łzy, wytężona modlitwa za bliskich, setki kilometrów pokonanych dla Chrystusa – to nie są wątki z powieści przygodowej, lecz prawdziwe życie naszych bohaterek – pani Krystyny i pani Marianny z Ukrainy. Nie żałuję! Jako kapłan, oblat Maryi Niepokalanej, od kilkunastu lat posługuję na Ukrainie. Ostatnia moja parafia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">o. Waldemar Meyka OMI</p>
<p align="justify"><em>Lata wojny, rozłąka, trudne decyzje, łzy, wytężona modlitwa za bliskich, setki kilometrów pokonanych dla Chrystusa – to nie są wątki z powieści przygodowej, lecz prawdziwe życie naszych bohaterek – pani Krystyny i pani Marianny z Ukrainy.</em></p>
<p align="justify"><strong>Nie żałuję!</strong></p>
<p align="justify">Jako kapłan, oblat Maryi Niepokalanej, od kilkunastu lat posługuję na Ukrainie. Ostatnia moja parafia to Krzywy Róg, miasto oddalone 1000 km od granicy z Polską. Gdy spotykam żyjących tam Polaków, pytam o historię ich życia. Wtedy słyszę ciekawe i wzruszające opowieści.</p>
<p align="justify"><strong>Bolesne wojenne losy </strong></p>
<p align="justify">Odwiedziłem moją parafiankę. Jestem w jej mieszkaniu, bodajże na szóstym piętrze. Mieszkanie czysto utrzymane, schludne. Czuje się polskiego ducha: pamiątki z Ojczyzny, polskie książki na półkach. Funkcjonuje tu teraz taka polska mini-szkoła – dwie Polki przychodzą do pani Krystyny uczyć się ojczystej mowy.</p>
<p align="justify">Krystyna Gołowaniowa urodziła się w 1926 r. w Warszawie, na Pradze. Chrzest przyjęła w kościele św. Floriana. Wojna przerwała jej edukację, gdy była w VI klasie szkoły powszechnej. Ojciec w 1939 r. poszedł do wojska, a mamę zabrali w łapance w 1941 r. do Niemiec, do Hanoweru. W czasie okupacji pozwolono pani Krystynie kontynuować naukę w szkole handlowej. Jednak w 1942 r. i ona została schwytana przez Niemców. Jakiś czas trzymano ją na Skaryszewskiej, potem wywieziono w głąb Rzeszy, do Westfalii.</p>
<p align="justify">– Jechaliśmy pociągiem osobowym 4 dni – wspomina pani Krystyna. Karmił nas Czerwony Krzyż. Po przyjeździe zostałam przydzielona do gospodarzy. Kupili mnie – mówi, uśmiechając się – za 6 marek w urzędzie pracy. Pracowałam w kuchni. W grudniu 1942 r. poznałam mojego przyszłego męża, Ukraińca. Był uciekinierem z kopalni w Dortmundzie. Pracował w stajni, przy koniach. W maju 1943 r. razem uciekliśmy. Podawaliśmy się za brata i siostrę. Tak wędrowaliśmy przez półtora roku. Potem podjęliśmy pracę w fabryce. Wkrótce odnalazłam moją mamę. W marcu 1945 r. oswobodzili nas Amerykanie. W 1946 r. wzięliśmy ślub w westfalskim miasteczku Meschede. Bóg nam błogosławił. Pierwszy syn urodził się w Niemczech. Drugi już w Warszawie – do Polski wróciliśmy w lipcu 1946 r. Byliśmy szczęśliwym małżeństwem. Mąż mnie kochał i szanował. W 1950 r. okazało się jednak, że – jako obywatel Związku Radzieckiego – nie może on otrzymać polskiego dowodu osobistego. Sprawą zainteresował się konsulat ZSRR. Mąż trafił na 9 miesięcy do więzienia. Groziło mu wydalenie z Polski. Chodziłam po urzędach i prosiłam o pomoc. Nic z tego. Poinformowano nas, że jeśli ja nie zechcę pojechać z mężem, to syn urodzony w Niemczech pojedzie z ojcem, a syn urodzony w Polsce może zostać ze mną. Tam mąż pójdzie do wojska albo do więzienia, a dziecko na ten czas trafi do domu dziecka. Tych, którzy powracali z Niemiec, traktowano jak szpiegów – groziła im Syberia, śmierć. To był zamach na nasze małżeństwo i rodzinę!</p>
<p align="justify"><strong>Na dobre i na złe</strong></p>
<p align="justify">Płakałam i modliłam się, w nocy nie spałam. Umocniona łaską z nieba, podjęłam decyzję, której się bałam. Pojedziemy razem! Nikt i nic nas nie rozdzieli. Będziemy razem na dobre i na złe, tak jak ślubowaliśmy w kościele. Dla ocalenia rodziny przyjęłam obywatelstwo radzieckie, oddałam polski dowód… Pozwolono nam wziąć 100 kg bagażu na 4 osoby. Byliśmy bez grosza. Wsiedliśmy do pociągu i opuściliśmy Polskę, moją Ojczyznę, wyjeżdżając w „nieznane”. Przyjechaliśmy do rodzinnej wsi męża, w obwodzie dniepropietrowskim. Tu mieszkaliśmy 89 dni. Nie znałam języka rosyjskiego. Pierwsze dwa tygodnie praktycznie przepłakałam. Mąż był dla mnie dobry, nigdy nie pił alkoholu, choć w pracy zachęcano go. Teściowa się dziwiła, że on taki inny – co się z nim w tej Polsce stało – że nie pije? Wkrótce przeprowadziliśmy się do miasta Krzywy Róg. To wielki przemysłowy ośrodek. Praca, chleb, można było przeżyć… Mąż pracował na budowie. Ja nie musiałam pracować zawodowo, mąż nie chciał. Zajmowałam się domem. Dzisiaj jestem już wdową. Mój mąż zmarł kilka lat temu. Pod koniec życia ciężko chorował, wymagał szczególnej troski w dzień i w nocy. Teraz jestem już starszą panią, żyjącą samotnie daleko od Ojczyzny. Pyta mnie Ojciec, czy tęsknię. Tak, tęsknię! Często oglądając album ze zdjęciami, zamyślę się, popłaczę. Chciałabym jeszcze pojechać do Polski choćby na kilka dni, zobaczyć moje miasto Warszawę. Tam z pewnością wiele się zmieniło. Może bym spotkała kogoś znajomego?… Może ktoś jeszcze żyje? Ale czy byśmy się rozpoznali?… Czy żałuję tej decyzji sprzed lat? Nie, nie żałuję! Mam świadomość, że zwyciężyłam, że udało się ocalić nasze małżeństwo i rodzinę. Byliśmy razem do końca. Dzisiaj mam w sercu pokój i radość. I jeszcze jedno: jakże się cieszę, że jesteście – wy, kapłani, siostry zakonne z Polski (są też siostry nazaretanki). Jeszcze 20 lat temu nie przypuszczałam, że tu, w Krzywym Rogu, będzie zbudowany kościół katolicki. Nie spodziewałam się, że zobaczę na ulicy księdza katolickiego w sutannie, siostrę w habicie; że doczekam czasów, kiedy będę mogła uczestniczyć we Mszy świętej, spowiadać się i przyjmować Komunię świętą. Jaki Bóg jest dobry, jaki Bóg jest wierny! Nie zapomniał o mnie nawet tu, w Krzywym Rogu – kończy swoje opowiadanie pani Krystyna. Spoglądam na nią z wielkim szacunkiem i dziękuję za świadectwo życia, tak bardzo potrzebne nam, żyjącym w „nowoczesnej” Polsce, gdzie ewangeliczne spojrzenie na małżeństwo i rodzinę coraz bardziej spychane jest na margines życia.</p>
<p align="justify"><strong>Najważniejszy był dla niej Chrystus </strong></p>
<p align="justify">Będąc w Polsce, chętnie opowiadam o nieżyjącej już mojej parafiance, pani Mariannie. Chlubiła się tym, że – podobnie jak Jan Paweł II – urodziła się w 1920 r. Pochodząca z Kresów Wschodnich, nie przeniosła się do Polski, pozostała wraz z rodzicami na swoim. Myśleli, że jakoś da się przeżyć. Po wojnie jednak nastąpiła zmiana granic, a wraz z tym zmiana całego życia. Zamieniono im dowody osobiste i zafundowano dziesiątki lat ateistycznej formacji – dziesiątki lat życia bez Eucharystii i pozostałych sakramentów. Wtedy dom był świątynią – progiem, na którym zatrzymywał się ateizm. Gdy w Krzywym Rogu powstała parafialna wspólnota, pani Marianna była jedną z pierwszych, która dołączyła do małej grupy katolików. Regularnie w każdą niedzielę przyjeżdżała na Eucharystię. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że do kościoła miała 100 km (mieszkała w Ordżonikidze). Jej niedziela wyglądała w ten sposób: wstawała ok. 4.00 rano, ubierała się, przygotowywała do wyjścia; potem schodziła o lasce po schodach i dreptała powoli na dworzec, aby tam wsiąść do pociągu i jechać do Krzywego Rogu 3 godziny. Z dworca szła powoli do kościoła. Po drodze odmawiała różaniec. Była na jednej Mszy świętej, pozostawała na drugiej Eucharystii, w trakcie której musiała wyjść, żeby zdążyć na pociąg. I kolejne 3 godziny jazdy do Ordżonikidze. Z dworca jeszcze pieszo trzeba było dojść do swego mieszkania na piętrze. Najczęściej o zmroku wychodziła i o zmroku przychodziła. Cała niedziela koncentrowała się wokół uczestnictwa we Mszy świętej. Dla pani Marianny nie było nic ważniejszego od spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym w tajemnicy Eucharystii. Ta ponad osiemdziesięcioletnia kobieta pokonywała w każdą niedzielę 200 km, by uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. Prawdopodobnie nigdy nie czytała dokumentów soborowych, ale sercem czuła naukę Soboru Watykańskiego II, że Eucharystia jest źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego. Kiedy z przekory pytałem, wiedząc, co usłyszę: „Pani Marianno, czy nie ciężko w każdą niedzielę dojeżdżać do kościoła, bo to i odległość niemała, i wiek, i zdrowie…” – machała tylko ręką i mówiła: „Dopóki Pan Bóg da zdrowie, dopóki będę mogła…”. I tak było do końca. Potem choroba, kilka miesięcy w łóżku i spokojne odejście na spotkanie z Tym, dla którego pokonywała w każdą niedzielę tyle kilometrów. Dzisiaj w Polsce żaden katolik nie musi jechać 100 km na Mszę świętą czy do spowiedzi. Wszystko mamy w zasięgu ręki. Kapłani często czekają na nas w konfesjonale. Jest kilka Mszy świętych w niedzielę, a do świątyni mamy bardzo blisko. Wielu jednak nie potrafi docenić takiego komfortu duchowego – przyzwyczaja się, a nieraz nawet lekceważy, wyśmiewa czy wręcz tym gardzi. Myślę czasem, jak wielu zostanie na Sądzie Ostatecznym zawstydzonych, gdy ujrzą tak wspaniałe świadectwa miłości jak to śp. Marianny. I nie będą mieli nic na swoją obronę. Pozostanie tylko wstyd i świadomość zmarnowanej szansy, odrzuconej miłości… Oby te przykłady – świadectwa naszych rodaczek zza wschodniej granicy, pobudziły nas do duchowej mobilizacji i owocniejszego korzystania ze skarbów Kościoła. Nie każdy bowiem ma takie luksusowe warunki na drodze do zbawienia. Niech przytoczone świadectwa skłonią nas również do nieustannego dziękczynienia za to, co Pan nam daje – w myśl zawołania Apostoła: „Bogu dziękujcie, ducha nie gaście” (por. 1 Tes 5, 18-19).</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-528" title="R-okladka-I-2010"><img class="aligncenter size-full wp-image-521" title="R-okladka-I-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif" alt="R-okladka-I-2010" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma ? <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a  href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/opowiesci-ze-wschodu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Radiowe centrum ewangelizacji i apostolstwa</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/radiowe-centrum-ewangelizacji-i-apostolstwa/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/radiowe-centrum-ewangelizacji-i-apostolstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 11:29:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=536</guid>
		<description><![CDATA[Rozmowa z ojcem dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR założycielem i dyrektorem Radia Maryja – Zgodziłby się Ojciec ze stwierdzeniem, że tajemnica sukcesu Radia Maryja tkwi w jednym: od początku jest to radio Matki Najświętszej? – Oczywiście tak! Gdy Ojciec Święty Jan Paweł II dialogował przed laty ze słuchaczami Radia Maryja, zebranymi na placu św. Piotra w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozmowa z ojcem dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR założycielem i dyrektorem Radia Maryja</p>
<p><strong>– Zgodziłby się Ojciec ze stwierdzeniem, że tajemnica sukcesu Radia Maryja tkwi w jednym: od początku jest to radio Matki Najświętszej?</strong></p>
<p>– Oczywiście tak! Gdy Ojciec Święty Jan Paweł II dialogował przed laty ze słuchaczami Radia Maryja, zebranymi na placu św. Piotra w Watykanie, powiedział: „Nie spodziewała się Matka Boża, że będzie mówić przez radio”. Tak, to jest radio Matki Najświętszej. Ona do nas nadal przychodzi i przynosi nam Pana Jezusa, a my dajemy siebie i pozwalamy, aby się nami posługiwała.</p>
<p>Decyzja o tym, że będzie to radio, podjęta została w wigilię święta Matki Bożej z Lourdes w 1990 r. Byłem wówczas w Łagiewnikach, chciałem tam odprawić  Mszę świętą. Siostry zapytały, czy mógłbym godzinę  poczekać, bo nie mają kapelana i wszystkie na nią by przyszły. I właśnie wtedy, gdy czekaliśmy na tę Mszę, towarzyszący mi znajomy Włoch zapytał: A dlaczego ojciec nie założy radia w Polsce?</p>
<p><strong>– Czy odpowiedź była łatwa?</strong></p>
<p>– Odpowiedziałem wówczas, że chętnie. To było moje „tak”. Jednak ta decyzja to także owoc wielkiego pragnienia, które nosiłem w sobie od lat, aby założyć centrum ewangelizacji. Zawsze zadawałem sobie pytanie: Skoro Ty, Panie Jezu, nas kochasz, przyszedłeś do nas, aby nas zbawić, umarłeś za nas na krzyżu, to dlaczego tak mało się o Tobie mówi, dlaczego – choć żyjemy w kraju katolickim – nie wszyscy Ciebie kochają? Modliłem się: Panie, jeśli taka jest Twoja wola, daj mi centrum ewangelizacji, aby móc zaszczepiać i umacniać wiarę. Coś takiego, aby mogli tam przyjeżdżać ludzie, choćby na piątek, sobotę i niedzielę; żeby były tam wykłady, konferencje, modlitwa, rozmowy; aby tam mogło się dokonywać formowanie uczniów Chrystusa.</p>
<p>Pan Jezus kazał mi wtedy czekać  godzinę na Mszę świętą, choć miałem inne plany. Tam w Łagiewnikach zaraz oddałem tę sprawę Panu Jezusowi i Matce Najświętszej. I zaczęła się bardzo piękna, ale niełatwa przygoda.</p>
<p><strong>– Ojca marzenie o centrum ewangelizacji zyskało kształt rozgłośni radiowej…</strong></p>
<p>– Od początku wyobrażałem sobie rozgłośnię, w której będzie katecheza, modlitwa, rozmowa, muzyka i przede wszystkim będą ludzie w kontakcie ze sobą. Chodziło mi o możliwość wzajemnego ubogacania się, wymiany darów, aby człowiek mógł podzielić się swym doświadczeniem z innym, wymienić swoje myśli, podyskutować o komunikowaniu się ludzi. W pracy duszpasterskiej doświadczyłem tego, że rozmowy z ludźmi, szczególnie tymi „szukającymi”, przynosiły efekty, i to chciałem przenieść do radia.</p>
<p><strong>– I udało się. Radio Maryja stało się medialnym centrum ewangelizacji…</strong></p>
<p>– Jeszcze jedno było ważne w tej ewangelizacji. Dziś wiemy, kto uratował wiarę w krajach komunistycznych, takich jak były Związek Sowiecki – to matki i babcie. One były katechetkami, przekazywały wiarę swoim dzieciom, wnukom. Wiedziałem, że gdy wszyscy idą do pracy, do szkoły, często zostaje w domu mama lub dziadkowie. Krzątając się po domu, mogą słuchać np. katechezy. W ten sposób sami umocnieni, będą umacniać innych. I tak Polacy umocnieni Słowem Bożym, będą umacniać innych.</p>
<p><strong>– Pomimo tylu niesprawiedliwych ocen, pomówień, agresji, Ojciec cały czas jest pełen entuzjazmu. Skąd Ojciec czerpie siły?</strong></p>
<p>– Radio Maryja zaczęło powstawać  – można powiedzieć – wbrew nadziei i w wielkim trudzie. Nie było łatwo. Jednak w człowieku był i jest wewnętrzny „Ogień” – nic nie było, ale był i jest Pan Bóg, Matka Najświętsza i modlitwa. We Włoszech już wówczas istniało Radio Maryja. Byłem w nim, rozmawiałem z jego założycielem. W czasie rozmów z Włochami, gdy powiedziałem, że to może nie ja powinienem robić, jeden z nich powiedział: To nie ma być „Radio Tadeusz”, tylko „Radio Maryja”. I za każdym razem, gdy są problemy – a są – to zwracam się do Pana Boga: Ratuj, przecież to wszystko jest Matki Najświętszej. Klękam i zwracam się do Niej: Matko Najświętsza, to Twoje dzieło. I doświadczam pokoju, doświadczam OBECNOŚCI niesamowitejMIŁOŚĆI. Było już tak wiele znaków z tym związanych i one są do dzisiaj.</p>
<p>Pan Jezus, Matka Boża wysłuchują  nas zawsze lepiej, niż się modlimy. To nie znaczy wcale, że Bóg nie dopuści na nas doświadczeń, także trudnych, takich do granic wytrzymałości. Marzyłem o centrum ewangelizacji, żeby do tego centrum przychodzili ludzie, a co jest? – tu nie muszą ludzie przychodzić, to Słowo przychodzi poprzez radio do ich domów, przychodzi Matka Najświętsza i chce w nas i przez nas zwyciężać. Potrzeba tylko naszego ciągłego: TAK!</p>
<p><strong>– Dzisiaj, gdy słyszy się o takich „katolikach”, którym nie po drodze z nauczaniem Kościoła, jasne i klarowne przedstawienie prawd wiary i moralności jest chyba niezwykle ważne?</strong></p>
<p>– To bardzo smutne, jeśli człowiek, który uważa się za wierzącego, nie mówi o swym doświadczeniu miłości Boga całym swoim życiem. To jest niezrozumiałe, jeżeli katolik jest nieużyteczny, nie czyni nic dla ewangelizacji. Ojciec Święty Jan Paweł II tyle razy powtarzał: „Macie wiele do zrobienia w Polsce”. Nieraz ludzie mówią, że kochają Ojca Świętego, a nic nie robią. Jest przecież tyle do zrobienia: troszczyć się o życie ludzkie, o chrześcijańskie wychowanie dzieci, odpowiedzialne kształcenie, formowanie młodzieży, umacnianie małżeństwa, pomaganie rodzinom, aby były Bogiem silne… Nie wystarczy słuchać, mówić – trzeba też czynić.</p>
<p><strong>– Czy katolikom wolno dziś nie korzystać z mediów?</strong></p>
<p>– Media to dramat współczesnych losów ewangelizacji. Niestety, ludzie wierzący, katolicy nie zawsze czują, jak ważną sprawą są dziś media. Dotyczy to najpierw tych, co wychodzą z kościoła i nie widzą potrzeby kupienia katolickiego czasopisma, choć są w stanie nabywać pisma fatalne, które niszczą człowieka. Dotyczy to także tych, którzy nie widzą potrzeby tworzenia katolickich mediów, dobrych mediów. To ogromne zaniedbanie. Popatrzmy, co się dzieje z internetem, który przecież dociera do coraz większej liczby ludzi, a my, wierzący, oddajemy ten środek ewangelizacji bez walki, bez najmniejszego wysiłku, oddajemy wielkie szanse na dobro, jakie można byłoby krzewić za pośrednictwem internetu. Tak, katolicy powinni wspierać media, tworzyć media i – to trzecia sprawa – wychowywać ludzi do mediów. I chodzi tu zarówno o formowanie pracowników mediów, jak i ich odbiorców.</p>
<p><strong>– W tym roku obchodzimy 100-lecie istnienia wydawanego przez Siostry Loretanki „Różańca” – wcześniej „Kółka Różańcowego”. To przykład solidnego, katolickiego miesięcznika, który uczy swych czytelników modlić się i formuje ich…</strong></p>
<p>– Pamiętam, jak Siostry pierwszy raz przyjechały do Radia Maryja do Torunia. Pytały, czy wznawiać to pismo, które założył ich Założyciel, bł. ks. Ignacy Kłopotowski. Tak sobie wówczas myślałem: Co ja mam im mówić, przecież to oczywiste. Powiedziałem tylko: Tak, róbcie to pismo, ale pamiętajcie, że diabeł będzie się denerwował, że będzie nogę podstawiał w momencie najmniej spodziewanym. Ofiarujcie to dzieło Matce Bożej: niech Ona zwycięża. I chwała Panu, że jest miesięcznik „Różaniec”. Zawsze podziwiam Siostry Loretanki. Ich apostolatem jest apostolstwo przez słowo drukowane. Patrzę na nie jak na wojsko. Jak przyjeżdżam do warszawskiego Rembertowa, to widzę: te Siostry się gorliwie modlą i solidnie pracują. To musi przynosić dobre owoce. I przynosi!</p>
<p><strong>– Dziękuję za rozmowę.</strong></p>
<p>Rozmawiał  Sławomir Jagodziński</p>
<p><span style="font-family: Times; font-size: small;"><em><br />
</em></span></p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #0000ee;"><span><br style="text-decoration: underline;" /><span style="color: #000000;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-XII-20091.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-536" title="R-okladka-XII-2009"><img class="aligncenter size-full wp-image-537" title="R-okladka-XII-2009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-XII-20091.gif" alt="R-okladka-XII-2009" width="197" height="275" /></a><br />
</span></span></span>
</p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma ? <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a  href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/radiowe-centrum-ewangelizacji-i-apostolstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys powołań  czy powołanych?</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kryzys-powolan-czy-powolanych/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kryzys-powolan-czy-powolanych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 11:17:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=524</guid>
		<description><![CDATA[ks. Marek Dziewiecki Nie ma kryzysu powołań i nie ma ludzi bez powołania, gdyż  Bóg, który powołuje, nigdy nie jest w kryzysie. Kryzys mogą  przeżywać jedynie ci, którzy są  powołani. Warto sprecyzować  znaczenie podstawowych pojęć, którymi posługujemy się, gdy mówimy o powołaniach w Kościele i o ludziach powołanych. Trudności i rozterki powołanych Jeśli chodzi o powołania kapłańskie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="justify">ks. Marek Dziewiecki</p>
<p style="text-align: right; "><em>Nie ma kryzysu powołań i nie ma ludzi bez powołania,<br />
gdyż  Bóg, który powołuje, nigdy nie jest w kryzysie.<br />
Kryzys mogą  przeżywać jedynie ci, którzy są  powołani.</em>
</p>
<p align="justify">Warto sprecyzować  znaczenie podstawowych pojęć, którymi posługujemy się, gdy mówimy o powołaniach w Kościele i o ludziach powołanych.</p>
<p align="justify"><strong>Trudności i rozterki powołanych</strong></p>
<p align="justify">Jeśli chodzi o powołania kapłańskie czy powołania do życia konsekrowanego, można sprawdzić, ilu kandydatów (alumnów, nowicjuszy, postulantek) zgłosiło się w danym roku do domów formacyjnych. Nikt z nas nie jest natomiast w stanie stwierdzić, ile faktycznie jest osób powołanych. Raczej nigdy bowiem nie dzieje się tak, że wszyscy powołani odkrywają i realizują swoje powołanie. Niektórzy zbyt mało pracują nad własnym rozwojem i zbyt niskie stawiają sobie wymagania, aby odpowiedzieć na dar  powołania. Innych z kolei od pójścia drogą powołania odciąga środowisko, w którym żyją: rówieśnicy, media, dominująca ideologia, a nawet ktoś z bliskich. Błędne więc jest wyrażenie „kryzys powołań”. Powołania to przecież dar od Boga, a Bóg nigdy nie jest w kryzysie! Nigdy też nie zapomina o powoływaniu kolejnych kandydatów do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego. W kryzysie mogą być natomiast niektóre osoby powołane, a nawet wiele z nich. W Europie – a w pewnym stopniu również w Polsce – odnotowujemy obecnie kryzys powołanych, i to nie tylko w odniesieniu do tych, którzy są powołani do kapłaństwa czy życia zakonnego, ale także w odniesieniu do tych, którym Bóg proponuje małżeństwo i rodzinę. Coraz więcej jest w naszych czasach szlachetnych młodych ludzi, którzy marzą o założeniu rodziny, ale nie znajdują dojrzałych kandydatów na małżonków. Fakt ten nie oznacza bynajmniej, że w przypadku jakiegoś pokolenia Bóg „zapomniał” powołać do małżeństwa odpowiednią liczbę mężczyzn czy kobiet, świadczy natomiast o tym, że niektórzy – z własnej winy czy też z winy innych ludzi – do małżeństwa nie dorośli.</p>
<p align="justify"><strong>Kryzys…  człowieka?</strong></p>
<p align="justify">Przejawem naiwności i magicznego myślenia byłoby przekonanie, że młodzi ludzie mogą dorastać do małżeństwa i rodziny, kapłaństwa czy życia konsekrowanego na bazie samego tylko daru powołania, a zatem w oderwaniu od środowiska, w którym żyją, czy stylu wychowania, jakie otrzymują w rodzinie, szkole, parafii. Kryzys wielu rodziców i nauczycieli, negatywne oddziaływanie popularnych mediów, dominacja niskiej kultury i cywilizacji śmierci – wszystko to ogromnie utrudnia młodym ludziom rozwój na miarę otrzymanego powołania. Powołanie to zaproszenie do określonego sposobu istnienia, które Bóg kieruje do każdego z ludzi. Jest ono na miarę największych pragnień i aspiracji danej osoby, a jednocześnie na miarę możliwości, jakie tkwią w ludzkiej naturze. Oczywiście na najwyższą miarę tychże możliwości! Człowiek, dysponujący zdolnością myślenia i wolnością, sam decyduje o tym, czy i na ile uszanuje dar człowieczeństwa, który Stwórca mu powierzył. Pierwszym zadaniem człowieka jest dorastanie do bogatego człowieczeństwa, gdyż każda łaska, jaką Bóg nas obdarza – także łaska powołania – bazuje na naturze, którą otrzymaliśmy w darze od Stwórcy. Im bardziej dziecko, nastolatek czy człowiek dorosły chroni i rozwija w sobie dar człowieczeństwa, tym większą ma szansę na to, by z wdzięcznością przyjąć i wiernie realizować propozycje, jakie Bóg do niego kieruje. W kryzysie są ci wszyscy powołani do małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego, którzy nie dorastają do pierwszego powołania – do bycia dojrzałym i świętym człowiekiem. W kryzysie są też niektórzy wychowawcy – rodzice, nauczyciele, księża, osoby konsekrowane – czyli ci, którzy są powołani do pomagania dzieciom i młodzieży w odkrywaniu i realizacji otrzymanego od Boga powołania. Kryzys powołanych oraz kryzys osób towarzyszących powołanym to kryzys człowieka, to także kryzys miłości, gdyż wspólnym powołaniem każdego z nas jest dorastanie do człowieczeństwa po to, by kochać.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-524" title="R-okladka-I-2010"><img class="aligncenter size-full wp-image-521" title="R-okladka-I-2010" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/12/R-okladka-I-2010.gif" alt="R-okladka-I-2010" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma ? <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O &#8222;Różaniec&#8221; pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a  href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kryzys-powolan-czy-powolanych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kapłan i anioł w drodze do Ojca</title>
		<link>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kaplan-i-aniol-w-drodze-do-ojca/</link>
		<comments>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kaplan-i-aniol-w-drodze-do-ojca/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 16 Nov 2009 20:49:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>dstranz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły]]></category>
		<category><![CDATA[pl]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/?p=506</guid>
		<description><![CDATA[Ks. Wojciech Przybylski Mój brat poważnie zachorował. Ksiądz prefekt, przyjaciel domu, przyszedł zaofiarować pomoc. Był  wtedy z nami. Rodzice długo i serdecznie to wspominali. Mama nawet kiedyś powiedziała: ?Ks. Andrzej to anioł?. Kapłan towarzyszy nam od narodzin do śmierci. W sakramentach świętych otwiera przed nami świat życia Bożego. Troszczy się o ten świat, by nieustannie się rozwijał. Kapłan ? opiekun, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ks. Wojciech Przybylski </strong></p>
<p>Mój brat poważnie zachorował. Ksiądz prefekt, przyjaciel domu, przyszedł zaofiarować pomoc. Był  wtedy z nami. Rodzice długo i serdecznie to wspominali. Mama nawet kiedyś powiedziała: ?Ks. Andrzej to anioł?.</p>
<p>Kapłan towarzyszy nam od narodzin do śmierci. W sakramentach świętych otwiera przed nami świat życia Bożego. Troszczy się o ten świat, by nieustannie się rozwijał. Kapłan ? opiekun, przyjaciel i pasterz.</p>
<p>Tomkowi zaimponował niezwykły spokój księdza na katechezie. Mimo hałasu i braku zainteresowania nie irytował się. Mówił łagodnie, ciepło się uśmiechając. Urzekło to chłopca, przyciągnęło. Usiadł w pierwszej ławce, zaczął uważnie słuchać. Potem poznawał księdza bliżej ? na kajakowych spływach, Mszach świętych sprawowanych na łonie natury? Wielokrotnie spowiadał się u niego w czasie pielgrzymek na Jasną Górę. ?Obudził moją wiarę. Rozpalił moje serce. Teraz wiem, że żyję, że duchowo rosnę. Dziękuję Bogu, że spotkałem takiego księdza?.</p>
<p>Kapłan w konfesjonale z troską  pochyla się nad ludzką nędzą. Pokazuje światło w tunelu, podnosi, wlewa nadzieję, oczyszcza sumienia, niesie zranionych przed Chrystusa. Jest świadkiem duchowych zwycięstw nad słabościami i grzechem.</p>
<p>U Moniki rozwód rodziców zbiegł  się z jej walką o czystość. Cieszyła się, że spotkała wtedy księdza, któremu mogła w pełni zaufać. Zachęcał ją  do częstej spowiedzi, w której Jezus stopniowo uwalniał ją  od słabości. Ale był jeszcze jeden grzech, głęboko skrywany, którego się bardzo wstydziła. Kapłan pomógł jej przełamać paraliżujący wstyd. Wyznanie przyniosło wewnętrzne uzdrowienie, radość, Boży pokój. Teraz żyje w czystości. Należy do Ruchu Czystych Serc.</p>
<p>Kapłan uczy, jak dobrze żyć, ale też jak dobrze umierać. Zbawienie dusz jest dla niego najwyższym prawem. W godzinie, kiedy decyduje się wieczny los człowieka, jest przy nim, wprowadza go na drogę z Panem, umacnia go świętym namaszczeniem, posila Chlebem Żywym.</p>
<p>Ojciec Tadeusza miał 54 lata, umierał na raka. Nie był u kratek konfesjonału od 20 lat. Nie wierzył w życie po śmierci. Jednak na prośbę syna przyjął księdza i odszedł pojednany z Bogiem. Tadeusz opowiadał, że kiedyś mu się przyśnił, pomachał ręką i powiedział: ?Synu, ja jednak żyję?.</p>
<p>Ale nastaje też dzień, w którym i kapłan musi odejść. Staje na Bożym sądzie. Liczy na Miłosierdzie i wstawiennictwo tych, których na ziemi kochał, którym służył, za których się modlił. Teraz sam pokornie prosi swoich braci i siostry o modlitewne westchnienie. Prosi o pomoc w najważniejszej sprawie ? zbawienia duszy.</p>
<blockquote>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Tekst pochodzi miesięcznika Różaniec</span></p>
<p style="text-align: center;"><a  href="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/11/R-okladka-XI-2009.gif" class="thickbox no_icon" rel="gallery-506" title="R-okladka-XI-2009"><img class="aligncenter size-full wp-image-499" title="R-okladka-XI-2009" src="http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/wp-content/uploads/2009/11/R-okladka-XI-2009.gif" alt="R-okladka-XI-2009" width="197" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: center;">Zachęcamy także do odwiedzania strony internetowej pisma ? <a  href="http://www.rozaniec.eu">www.rozaniec.eu</a>.</p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">O ?Różaniec? pytaj w sklepach sieci EMPiK,<br />
księgarniach religijnych i parafialnych.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="font-style: normal;">Prenumeratę miesięcznika możesz zamówić<br />
w Wydawnictwie Sióstr Loretanek: Warszawa, ul. Żeligowskiego 16/20<br />
tel. (22) 673 58 39, e- mail: prenumerata@loretanki.pl<br />
</span><a  href="http://www.loretanki.pl/"><span style="font-style: normal;">www.loretanki.pl</span></a></p>
</blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.xn--zdrowaka-rvb.pl/kaplan-i-aniol-w-drodze-do-ojca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

<!-- Dynamic page generated in 0.979 seconds. -->
<!-- Cached page generated by WP-Super-Cache on 2010-07-30 11:41:05 -->
